Zmęczona Mia

Wróciłam z dwudniowych warsztatów.

Jestem wykończona i niesamowicie szczęśliwa.

Spędziłam dwa cudowne dni wśród mega pozytywnie nastawionych ludzi. Miałam możliwość uczyć się od najlepszych. Uwielbiam takie weekendy! Owszem, głowa mi pęka od nowości. Ale nic to. Poznałam mnóstwo nowych trików, zabaw i ćwiczeń. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak tylko trenować, trenować i jeszcze raz trenować. Nie wiem, czy współczuć, czy wręcz przeciwnie, zazdrościć PB 😉
Idę się położyć. Muszę trochę odpocząć. Jak to dobrze, że jutro wolne, czyli możliwość nic-nie-robienia. Absolutnego lenistwa. Czasu tylko dla siebie.
Już sobie zamówiłam budzenie ze śniadaniem (ma być jogurt z jagodami, do tego misa owoców i czarna! kawa z eksperesu [mleko obok, na wszelki wypadek, gdybym jeszcze nie była gotowa na małą czarną]). Pobudka nie wcześniej niż o 9 rano. Potem spacer z psami i PB, najlepiej gdzieś, gdzie nie będzie ludzi. Następnie długa, gorąca i pachnąca kąpiel z lampką wina. Do tego jakaś książka. Albo weekendowe notatki. I tak do samego wieczora. A potem błogi sen.
Absolutne lenistwo aż do wtorku.
Dobranoc wszystkim.
Mia.